Sopot

11 sierpnia 2019

Czwartek, 3:55 pierwszy dźwięk budzika, ślepo szukam telefonu, myślami prosząc samą siebie - jeszcze 5 minut... O 4:00 ciężkie powieki podnoszą się do góry, trzeba wstawać. Na palcach zmierzam w kierunku toalety, by za moment zmierzyć się ze światłem i sennym odbiciem w lustrze… Po chwili zostaje jeszcze tylko ostatnie starcie z zamkiem w walizce i jesteśmy gotowe do wyjścia. Hałas kółek odbija się echem po śpiącym jeszcze Krakowie, kilka minut w tramwaju, parę kroków i jesteśmy na peronie. Równo o 5:52 nasz pociąg odjeżdża, kierunek – wybrzeże. Po wczesnej pobudce już nie ma śladu, nie czuję zmęczenia, nie mogę się doczekać, co już za kilka godzin zobaczą moje oczy…

Wszystko zgodnie z planem, 11:41 stawiamy stopy na mokrym od deszczu kamieniu sopockiego dworca. Na szczęście po deszczu zostały już tylko kałuże. Głodnym krokiem zanosimy walizki, obiad w małym bistro i w końcu to, na co tak długo czekałam – polskie morze!

Kupiłyśmy kawę i tak siedząc wpatrzone w otchłań Bałtyku piłyśmy ją całkiem długo… 


to be continued... 


Buziaki!
Trzymajcie się! ♥ 
Pozdrawiam! 


Mom jeans - Bershka / Czerwona bluza - Guess / Torba shopper - Michael Kors / Trampki - Converse

4 komentarze

Dziękuję za pozostawienie po sobie śladu! :)

Prawa autorskie

Zdjęcia opublikowane na blogu są moją własnością i nie zgadzam się na wykorzystywanie ich bez mojej zgody. W innym wypadku to będzie kradzież.