Przedłużanie rzęs

23 grudnia 2018

Witam!😊
Dzisiaj powrót do małego kącika Beauty, który troszkę ostatnio się zakurzył.
Przedłużanie rzęs – to temat odnośnie, którego dostałam w ostatnim czasie sporo pytań, więc  wracam z nowym, bogatszym i pełniejszym wpisem.😊

Mówią, że oczy są zwierciadłem duszy, że można z nich czytać, że wiele zdradzają. To po oczach najczęściej widać, czy jesteśmy wyspani, zmęczeni, smutni, czy zadowoleni. To oczy w pierwszej kolejności przykuwają spojrzenie drugiej osoby podczas rozmowy i to oczy stanowią „kluczowy” punkt na naszej twarzy. Dlatego, nie tylko ważne jest, by dbać o same oczy,  (a ściślej pisząc, o wzrok), ale także o ich oprawę. Można to robić na wiele sposobów, dzisiaj na warsztat biorę mój sposób, czyli przedłużanie rzęs.

W tematyce ‘beauty’ nie jestem zbyt obezna, ale pewne źródła donoszą, że przedłużanie rzęs stało się kosmetycznym hitem w przeciągu ostatnich lat. Coraz więcej kobiet porzuca tusze, kredki, eyelinery i inne cuda upiększające oczy, na rzecz przedłużania rzęs u kosmetyczki. Dzisiaj, po prawie roku praktykowania takiego „makijażu” wcale się nie dziwię. Ba! Już po pierwszym zabiegu miałam takie zdanie!

Przechodząc do sedna, co to właściwie jest i z czym to się je…
Zanim zdecydujesz się na zabieg przedłużania rzęs, warto zaczerpnąć kilka informacji.

1.      PRZECIWWSKAZANIA

Zabieg dotyczy bezpośrednio okolic oczu, czyli miejsc bardzo wrażliwych na czynniki zewnętrzne, więc w pierwszej kolejności należy wykluczyć istnienie potencjalnych przeciwwskazań. Mowa tutaj w szczególności o różnego rodzaju stanach zapalnych oczu, chorobach alergicznych oczu, zapaleniu spojówek, występowaniu jęczmienia, czy innych dolegliwości oczu oraz ich okolic.
Jeśli nosisz soczewki – nie wyklucza to przedłużania rzęs, jednak zaleca się, aby na czas zabiegu zostały ściągnięte.
AZS – z własnego doświadczenia wiem, że samo w sobie, atopowe zapalenie skóry nie jest przeciwwskazaniem. W tym wypadku, jest to kwestia bardzo indywidualna, skóra może nie zareagować na zabieg, jak w moim przypadku, ale może też wystąpić jakieś uczulenie, mniejsze lub większe.
Należy mieć na uwadze, że uczulenie na klej, czy tworzywo, z którego wykonane są rzęsy, może wystąpić, niezależnie od dotychczasowych skłonności alergicznych, więc niewielki stopień ryzyka alergii istnieje zawsze. Ale z reguły jest on naprawdę niewielki, więc spokojnie! 😊


2.      BEZPIECZEŃSTWO

Jak wspomniałam wyżej, zabieg przedłużania rzęs wykonuje się w miejscu bardzo wrażliwym na czynniki zewnętrze, jednak jest to zabieg zarówno bezpieczny, jak i bezbolesny.  Stylistki rzęs stosują do jego wykonania klejów niezagrażających zdrowiu oczu oraz niewywołujących podrażnień i alergii, jednak świadomie wspomniałam wyżej o możliwości wystąpienia alergii. Okolice oczu, jak i samo oko, to miejsca bardzo wrażliwe i niestety nigdy nie wiemy jak nasza skóra zareaguje na dane substancje, w szczególności, jeśli nie miała z nimi wcześniej styczności. Stosowanie wysokojakościowych oraz bezpiecznych produktów, nie zawsze będzie w taki sam sposób oddziaływać na każdy rodzaj skóry. Takie sytuacje zdarzają się stosunkowo rzadko, jednak trzeba mieć to na uwadze.

Często pojawia się głos, że zabieg przedłużania bardzo niszczy nasze naturalne rzęsy. Warto w tym miejscu wspomnieć, że „żywotność” naturalnych rzęs wynosi około 60 dni, po czym rzęsa wypada, a na jej miejsce wyrasta nowa. Stąd też doklejone rzęsy wypadają razem z naszymi naturalnymi, których „żywot dobiegł już końca”. Zatem sam zabieg, jak i stosowany podczas niego klej nie ma tak dużego wpływu na strukturę rzęs.

Na początku jesieni miałam krótką przerwę w zabiegach i zwodzona właśnie głosami, że moje naturalne rzęsy będą teraz w fatalnym stanie bardzo się jej obawiałam, jednak ku miłemu zaskoczeniu wcale nie było czego się obawiać. Wiadomo, rzęs jest nieco mniej, ale tutaj też w grę wchodzi przyzwyczajenie optyczne i zapomnienie, że nasze rzęski naturalne nie tworzą takiego pełnego wachlarzyka, jaki mamy po zabiegu. Mimo wszystko nie miałam drastycznych ubytków w gęstości rzęs. Jedyne co było zauważalne, to rzęsy były krótsze i „proste”, bez efektu podkręcenia. Jednak muszę dodać, że nie ściągałam rzęs u kosmetyczki, a ich „zniknięcie” nastąpiło przez naturalne wypadnięcie/odpadnięcie, przez co chyba w przeważającej mierze „zostały mi same nowe rzęsy”, (jakkolwiek dziwnie to brzmi 😊).


3.      RODZAJE RZĘS

W tej kwestii najlepiej poradzić się kosmetyczki, która dobierze odpowiednie parametry, tak aby efekt był estetyczny i naturalny. Istnieje kilka rodzajów rzęs, a od ich wybory zależy też cena zabiegu, najczęściej stosowane to rzęsy z włókien syntetycznych, z futra norek oraz jedwabne. Z wyborem tworzywa, związana jest również grubość rzęs, między 0,15 mm, a 0,30 mm. Różnice występują także w długości rzęs, najczęściej jest to 8-16 mm.


4.      METODY  PRZEDŁUŻANIA

Tutaj wyróżnia się najczęściej trzy metody – 1:1, 2:1 oraz 3:1. O co chodzi z tą matematyką… Przy pierwszej metodzie, do jednej naturalnej rzęsy, doklejana jest jedna sztuczna. Uzyskujemy wówczas najdelikatniejszy efekt, z reguły jest minimalnie widoczny, jednak dla niektórych wystarczający dla podkreślenia oczu. Przy drugiej metodzie, do jednej naturalnej rzęsy, doklejane są dwie sztuczne. Dla mnie jest to najbardziej optymalna metoda i z racji, że mam małe oczy sprawdza się u mnie najlepiej. Oczy są podkreślone, ale nadal efekt pozostaje naturalny i nieprzerysowany. Ostatnia metoda, to powielając powyższe, doklejenie trzech sztucznych rzęs do jednej naturalnej, przez co uzyskujemy już naprawę bogatą oprawę.

Tak jak przy wyborze rodzaju i długości rzęs, również przy wyborze metody, najlepiej poradzić się osoby wykonującej nasz zabieg, dzięki czemu efekt końcowy spełni nasze oczekiwania i będzie współgrał w typem naszej urody, kształtem twarzy oraz oczu.


5.      CZAS

Jednym z najczęściej padających pytań, (zaraz obok tego, czy „to boli”), jest to, ile trwa taki zabieg. Na czas jego trwania wpływa kilka czynników, od wyboru metody, przez gęstość naszych naturalnych rzęs, aż po doświadczenie naszej stylistki. Z reguły pierwszy zabieg trwa ok. dwóch godzin.
Jeśli chodzi o czas utrzymywania się efektów zabiegu, to z reguły jest to około 4 tygodni, po czym należy udać się na kolejny zabieg, tym razem uzupełniający powstałe braki.


6.      PO ZABIEGU

Aby w pełni wykorzystać i cieszyć się jak najdłużej uzyskanym efektem, po zabiegu należy pamiętać o kilku kwestiach.

1.      Nie moczymy rzęs bezpośrednio po zabiegu – zaleca się, aby przez 48 godzin po wykonaniu zabiegu unikać kontaktu z wodą. Wyjątkiem jest sytuacja, w której stylistka poinformuje Cię, że zastosowała specjalny rozpylacz, dzięki któremu nie trzeba przestrzegać powyższego ograniczenia.
2.      Nie nadużywaj kosmetyków nawilżających – zbyt intensywne nawilżenie powieki, a przy tym rzęs, będzie powodować słabsze działanie kleju, przez co sztuczne rzęsy będą się krócej utrzymywać.
3.      Pamiętaj o odpowiedniej pielęgnacji – tylko przez 48 godzin należy unikać kontaktu, później rzęsy wymagają odpowiedniej pielęgnacji. Osobiście mniej więcej raz w tygodniu przemywam je mydełkiem hipoalergicznym dla  dzieci.

Reasumując, przedłużanie rzęs ma zdecydowanie więcej plusów, niż minusów. Oszczędzamy czas na makijażu oczu, unikamy sklejonych rzęs, rozmytego tuszu.. Pamiętajcie tylko, by udać się do osoby godnej zaufania, znającej się na profesji i pracującej na dobrych jakościowo i bezpiecznych materiałach.

Jeśli jesteście z moich okolic, to oczywiście polecam się udać do mojej niezastąpionej stylistki rzęs – Natalii @nussskajlashes, bo ta Dziewczyna naprawdę ma fach w ręku i wie co robi! Dobrze Wam doradzi, odpowie na pytania i rozwieje wątpliwości. Wyjdziecie z pięknymi rzęsami, które podkreślą oczko, ale wciąż zachowanie naturalny i estetyczny efekt.

Kończąc, dziękuję Natalii za piękne rzęsy możliwość przygotowania poniżej relacji dla Was. Dziękuję również mojej Przyjaciółce, że pozwoliła mi uwiecznić dla Was swój zabieg.

Mam nadzieję, że rozwiałam Wasze wątpliwości i zachęciłam do małego ułatwienia sobie życia i skorzystania z takiej formy makijażu.😊

Trzymajcie się ciepło! 😊
Pozdrawiam!

P.S. Wskakujcie na Instagram Natalii i same zobaczcie jakie tworzy cuda - @nussskajlashes.



Dołącz do mnie!😊




4 komentarze

  1. ja miałam raz doklejane rzęsy, mega wachlarz. Super sprawa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy moich małych oczach, to naprawdę rewelacyjne rozwiązanie!
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Ja nigdy jeszcze nie próbowałam :)

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2018/12/christmas-wishes.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować, szczególnie jeśli podobnie jak ja z malowaniem się nie jest Ci po drodze. :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawienie po sobie śladu! :)

Prawa autorskie

Zdjęcia opublikowane na blogu są moją własnością i nie zgadzam się na wykorzystywanie ich bez mojej zgody. W innym wypadku to będzie kradzież.