Organizacja czasu

30 września 2017


Często pytacie mnie jak godzę tyle spraw. Studia dzienne, praca, blogowanie, teraz jeszcze stylizowanie i codzienne obowiązki . Choć wcale nie uważam, że robię coś nadzwyczajnego po wielu pytaniach, w końcu postanowiłam się z Wami podzielić kilkoma moimi ‘sposobami’, szczególnie, że już za chwilę zaczynam kolejny rok studiów. Muszę się przyznać, że jestem maniakiem notowania i planowania. Wszystko muszę mieć zawsze zapisane, wypunktowane i rozplanowane. Szczególnie jeśli chodzi o sesję, naukę, czy przygotowanie wpisów. Nie zawsze wszystko udaje mi się zrealizować, ale fakt, że mam to zapisane i widzę co mam jeszcze do zrobienia znacznie ułatwia mi działanie. Ale może po kolei.


Jeśli chodzi o studia, na moim kierunku akurat względnie samemu można układać plan, dzięki czemu udaje mi się zamknąć naukę w trzech dniach w tygodniu. Tak, tak – studiuję dziennie, stacjonarnie i naprawdę chodzę na wszystkie zajęcia. J Samo chodzenie na zajęcia to oczywiście nic godnego opisywania, ale fakt wspomnianego wcześniej maniactwa notowania pojawia się i tutaj. Najlepiej uczy mi się z własnych notatek, więc jest dla mnie oczywiste, że na zajęciach muszę być. Sama wtedy decyduję co jest dla mnie istotne i co muszę zanotować, a przy okazji zdarza się coś zapamiętać. Nie zawsze mi się chce, to naturalne, ale mimo wszystko staram się. Jednak najistotniejszą kwestią w przypadku studiów jest sesja – tutaj wychodzi wszystko (niestety).  Szczególnie ostatnia sesja dała mi się wyjątkowo we znaki i tak naprawdę, gdyby nie wsparcie Dobrej Duszy, było by bardzo krucho. Dużą wagę przykładam do nauki, wychodzę z założenia, że jeśli się czegoś podejmuję, to robię to ze 100% zaangażowaniem. Co za tym idzie… Wiele nieprzespanych nocy, hektolitry kawy i łez. (nie znam nikogo, kto nie uronił łzy przy prawie administracyjnym…) Wiem, że wtedy jestem naprawdę ciężka do zniesienia, (nawet dla samej siebie, a co dopiero dla Bliskich). I tutaj jedynym ratunkiem jest wsparcie. Czasem wystarczy dobre słowo, bądź czekolada, a czasem potrzebne jest mocniejsze potrząśniecie i przywrócenie do pionu. I co tu dużo mówić, dobrze mieć kogoś kto wesprze, zmotywuje, a czasem okrzyczy, że masz przestać jęczeć. W tym roku szczególnie będzie tego wszystkiego potrzeba ze wzmocnioną siłą, bo przede mną licencjat. Więc już dziś proszę – trzymajcie kciuki!


W przypadku pracy – da się ją pogodzić nawet studiując dziennie i nie jestem jedyną osobą, która tak robi. Oczywiste jest dla mnie, że pracować muszę, ale i chcę, a studia nie są tutaj żadną przeszkodą. Wystarczy tylko dobra organizacja i chęci. Daje to naprawdę dużo satysfakcji i podnosi własną samoocenę. Dodatkowo nie musisz się martwić o finanse, bo zawsze jakiś własny grosz w kieszeni będzie.

Przy blogowaniu sprawa jest trochę bardziej złożona. Tutaj nie działam sama i sama działać nawet bym nie mogła. Choć wpisy finalnie przygotuję sama, to gdyby nie Osoba, która robi zdjęcia, nie miałabym czego publikować. Także tutaj pomoc jest nieoceniona, szczególnie, że nie jestem łatwym kompanem do współpracy. Zawsze chce żeby wszystko było świetnie przygotowane, skompletowane… Krótko mówiąc, jak sobie wyobrażę w głowie, tak ma być. Niestety nie wszystko zawsze się da tak przygotować i czasem zdjęcia robione są kilka razy, w różnych warunkach, co często prowadzi w konsekwencji do frustracji… Jednak koniec końców, efekt zawsze jest zadowalający i mam nadzieję, że Wy też go widzicie. Tutaj sukces może być tylko wtedy, jeśli po drugiej stronie obiektywu stoi ktoś, kto dobrze Cię zna, jest z Tobą szczery i komu ufasz. Bez tego myślę, że ciężko stworzyć zgrany duet, który jak dla mnie w takiej formie fotografii jest jednym w najważniejszych aspektów. Tworzenie tego miejsca naprawdę daje mi dużo radości, to właśnie tutaj mogę realizować swoje zamiłowanie do mody. Jednak nawet przy największej pasji pojawiają się chwile zwątpienia i chęć poddania. Prawdopodobnie, gdyby nie doping i wsparcie dziś tego miejsca już dawno by nie było. Ale jak widać, Motywatorów mam bardzo dobrych, więc ciągle działam, choć w ostatnim czasie z przyczyn zdrowotno-technicznych trochę słabiej, jednak mam nadzieję, że już niedługo będzie powrót na właściwe tory.

Stylizowaniem zajęłam się tak w pełni stosunkowo niedawno. Na szczęście i to udało mi się sprawnie wpleść w harmonogram. Wszystko za sprawą przewijających się w każdym punkcie organizacji, chęci i wsparcia.




Jak widzicie, żadnych specjalnych sztuczek nie stosuję, więc sama jestem zaskoczona skąd tyle pytań w tym temacie.

Przede wszystkim - dobra organizacja, u mnie przekłada się ona na rozpisywanie poszczególnych zadań i działań. Kalendarz i notes zawsze mam pod ręką i czasem zapisuje nawet oczywiste sprawy, ale ich wizualizacja pozwala mi na sprawne działanie.

Drugą bardzo istotną sprawą są chęci. Tak naprawdę, jeśli samemu się czegoś nie chce, to żadna siła nie pomoże. Jeśli ciężko Ci się zdyscyplinować, możesz zastosować jakieś małe motywatory. Jednak jakieś minimum własnych chęci musi być wykazane, bo bez tego nic nie przyniesie zadowalających efektów.

Trzecia sprawa to odpoczynek. Jest on potrzebny KAŻDEMU. I nie ma, że Ty nie potrzebujesz, dasz radę pociągnąć jeszcze jedną nockę, a do pomocy wystarczy tylko kubek kawy. Trzeba wyważyć czas pracy, nauki oraz czas odpoczynku. Trzeba znaleźć moment na odcięcie się od tego co Cię akurat pochłania. Wyjść, przewietrzyć się, porozmawiać z kimś, albo uciąć sobie drzemkę. Na to naprawdę zawsze musi się znaleźć chwila. Inaczej nawet wiele godzin pracy nie przyniesie zamierzonego efektu. Poza tym, szkoda zdrowia.

Kolejna kwestia, która pomaga mi dość sprawnie działać to wczesne wstawanie. Wiem, że nie ma ono zbyt wielu zwolenników, ale jest naprawdę pomocne. Tak naprawdę, jeśli śpimy do późnych godzin, przez kolejną część dnia jesteśmy bardziej rozleniwieni, rozespani i mamy mniej chęci do działania. Wczesne wstawanie sprawia, że dzień jest dłuższy, jesteśmy w konsekwencji bardziej rześcy i mamy więcej energii. Oczywiście to wszystko działa jeśli prześpimy chociaż minimum z potrzebnej ilości godzin.


Piątą i jednocześnie najważniejszą kwestią jest wsparcie. Możesz być świetnie zorganizowany, mieć masę chęci, ale przyjdzie taki moment, że zwątpisz w to co robisz. Nie jest to nic dziwnego, jeśli wkładasz w coś dużo pracy, to czasem po prostu brakuje sił. Jesteśmy tylko ludźmi i zdarza się to każdemu. Wtedy jedyną i nieocenioną pomocą jest ten Ktoś. Ktoś kto Cię dobrze zna, zna Twoje możliwości i Twoje słabości, wie kiedy potrzebujesz odpoczynku, a kiedy tabliczki czekolady. Wie kiedy powiedzieć, że dasz radę, a kiedy krzyknąć, że masz skończyć z użalaniem się nad sobą. 


Niby nic przełomowego, a daje naprawdę ogromne efekty! 

Trzymajcie się i działajcie! 
Pozdrawiam!

Dołącz do mnie!


8 komentarze

  1. Świetny wpis,organizacja czasu to jedno z najważniejszych zadań dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Very helpful!! How to manage your time, thanks for sharing.
    I am following you, hope you follow me back.
    https://clickbystyle.blogspot.in/

    OdpowiedzUsuń
  3. ja właśnie po studiach, trochę szkoda, że już nie będę mogła nic notować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze zostaje jeszcze notowanie w kalendarzu. :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię takie wpisy! :)

    http://diamontsfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawienie po sobie śladu! :)

Prawa autorskie

Zdjęcia opublikowane na blogu są moją własnością i nie zgadzam się na wykorzystywanie ich bez mojej zgody. W innym wypadku to będzie kradzież.